Z notatnika melomana #3 Wielka Czwórka w pigułce

Tym razem lista płyt, które trzeba dokładnie przesłuchać, by na warszawskim Sonisphere Festival nie czuć się zagubionym.

Metallica ? Kill?Em All
Mniej obeznani z tematem uznają  ?Kill?Em All? za pierwsze thrashmetalowe wydawnictwo, jakie długowłosi fani ostrych dźwięków mieli okazję posłuchać. Podpowiadamy ? to nieprawda, pierwszy był Venom ze swoim ?Welcome to Hell?. Oczywiście wiele nie ujmuje to debiutowi Metalliki. Utwory na albumie aż kipią frustracją dwóch mało atrakcyjnych, nielubianych w szkole i nie potrafiących dobrze grać na instrumentach ich autorów. Do tego mających taki tupet, by marzyć o zostaniu gwiazdami rocka.

Metallica ? Ride the Lighting
Pierwszy album Metalliki, na którym jej członkowie (dostatecznie dokształceni przez Cliffa Burtona) pokazali, że mają talent do pisania zapadających w pamięć i obdarzonych duża dramaturgią numerów. Przykłady? Rozpoczynające się akustycznym intrem ultra-thrashowe ?Fight Fire With Fire?, monumentalne ?For Whom the Bell Tolls?, piękna ballada ?Fade to Black? czy najlepszy instrumental jaki zespół nagrał, ?Call of Ktulu?.

Metallica ? Master of Puppets
Wystarczyło rozwinąć pomysły z ?Ride??, by powstało wydawnictwo, dzięki któremu zespół trafił na wspólną trasę z Ozzy?m Osbourne?m i podbił serca metalowców na całym świecie. Płyta wygrywająca w cuglach plebiscyty na ?najlepszy album metalowy?.

Metallica ? And Justice for All

Płyta kontrowersyjna. Pierwsza nagrana bez tragicznie zmarłego Cliffa Burtona. Nowego nabytku zespołu, basisty Jasona Newsteda jakoś tutaj nie słychać, kompozycje zaś to Metallica w skrajnie wydłużonej, progresywnej i technicznej formie. Sami muzycy szybko znudzili się zresztą wykonywaniem live tych, typowo niekoncertowych numerów. Poznać jednak ?Justice? trzeba dla fenomenalnych ?One?, ?Dyers Eve? czy ?Blackened?.

Metallica ? Metallica
Pisanie w kółko długich utworów może zmęczyć każdego. Stąd kompozytorski duet Hetfield & Ulrich postawił tym razem na kawałki krótsze i o bardziej piosenkowym charakterze. Efekt? Wpadające w ucho i nie pozbawione metalowego uderzenia ?Enter Sandman?, ?Sad But True? i ?Wherever I May Roam? przeszły do historii muzyki. Że nie wspomnę o mega-hitach, balladach ?Nothing Else Matters? i ?The Unforgiven?.

Slayer ? Hell Awaits
Już w tytule niegrzeczni chłopcy ze Slayera zaznaczają, że bliżej im do piekła aniżeli Królestwa Niebieskiego. Tekstowo ? bardziej ekstremalny Venom. Muzycznie ? pierwsza przymiarka do nagrywania świetnych albumów. Warto zwłaszcza zwrócić uwagę na kompozycję tytułową z rozbudowanym, wolno rozwijającym się intrem.

Slayer ? Reign in Blood
Sam nie przepadam, choć to ?Biblia thrash metalu?, jak widzą ten niespełna półgodzinny, kipiący furią i agresją, album, ortodoksyjni fani gatunku. Umieszczone na nim dziesięć utworów przesunęły w latach 80. granice szybkości w metalu. Trzeba jednak zauważyć, że z tego zestawu w pamięci zostają głównie otwierający go ?Angel of Death? i ostatni na liście ?Raining Blood?.

Slayer ? South of Heaven
Odpowiednik ?Ride the Lighting? w dyskografii Slayera. Dopiero na swoim czwartym albumie muzycy dojrzali na tyle, by zrozumieć, że nie tylko o brutalność i szybkość w muzyce chodzi. Największe wrażenie robi oczywiście nagranie tytułowe ? z posępnym, ciężkim oraz nie pozbawionym melodii riffem głównym.

Slayer ? Season in the Abyss
Niejako połączenie pomysłów z dwóch poprzednich płyt. Zdaniem wielu ? kwintesencja Slayera. Nie można nie znać zwłaszcza kompozycji tytułowej i mrocznego ?Dead Skin Mask?, który chyba tylko przez ignorancję ludzi za to odpowiedzialnych, nie trafił na soundtrack ?Teksańskiej Piły Mechanicznej?.

Megadeth ? Peace Sells? But Who?s Buying?
Po niezbyty udanym debiucie Dave Mustaine, napędzany alkoholem, narkotykami i niechęcią do byłych kolegów z Metalliki, wyraźnie się sprężył i nagrał jedną z perełek w dyskografii Megadeth. 16 czerwca na Bemowie nawet  nie przyznawajcie się, że nie znacie kultowego numeru tytułowego!

Megadeth ? So Far, So Good? So What
Mustaine nadal ostro ćpa, co nie przeszkadza mu w pisaniu coraz lepszej muzyki. ?So Far?? warto posłuchać na wzgląd na ?In My Darkest Hour? (z tekstem idealnym, jak twierdzi jego autor, na doła), ?Mery Jane? czy cover Sex Pistols, z którego dowiadujemy się, że Amerykanie to anarchiści na równi z Brytyjczykami.

Megadeth ? Rust in Peace
Na pewno nie największy sukces komercyjny zespołu (najlepsze było jeszcze wtedy przed nimi). Co jednak ciekawe, to właśnie ten album zarówno fani jak i muzycy cenią najbardziej. Sam Mustaine lubi go do tego stopnia, że w czasie ostatniej trasy po USA zmusił swoją grupę do odgrywania całego materiału z tegoż. Od genialnego ?Holy Wars? przez choćby równie udane ?Hangar 18?, ?Tornado of Souls? aż po numer tytułowy z antywojennym przesłaniem.

Megadeth ?  Countdown to Extinction
Chyba nigdy przedtem Rudy nie był tak blisko dorównania sukcesowi Metalliki. Co istotne, choć numery z piątej płyty Megadeth są bardziej melodyjne niż te z poprzednich albumów, okazało się, że można zagrać thrash w bardziej przystępny sposób, ale nie wypinając się na konwencje gatunku.

Anthrax ? Among the Living
Wąglik zawsze pozostawał w cieniu swoich kolegów z pozostałej Trójki. 16 czerwca w miejsce zespołu wielu chętnie zobaczyłoby np. Exodus… Choć grupa Charliego Benante budzi kontrowersje, z ?Among the Living? warto się zapoznać.

Jacek Walewski

Tagi: , , ,