Peja vs. reszta świata

W krajowym hip hopie wrze. Ledwo ucichł (a może i nie) beef Tedego z Peją zapoczątkowany wypowiedzią TDF-a na temat „incydentu z Zielonej Góry”, a już na dobre rozkręcił się słowny pojedynek między Peją a Pariasem (Włodi, Pele, Eldo). Wydaje się, że Rychu nie znosi krytyki, co źle o nim świadczy, ale zacznijmy od początku.

Ryszard zwany Peją dał się sprowokować jakiemuś szczylowi, sam zachowując się jak smarkacz, bo poza biedą reprezentuje jeszcze hip hop, a raper powinien walczyć przede wszystkim słowem. Widząc rapera, który na marną zaczepkę potrafi odpowiedzieć tylko ?spuście mu wpierdol?, raczej przywodzi mi na myśl kretyna w dresie (przy całym szacunku dla strojów sportowych, sam noszę takie np. na ryby;) a nie człowieka, który włada, dobrze lub źle, ale piórem.

I za podobną krytykę, słuszną, i do której miał prawo Tede, spotkała go zaczepna nawijka na wolnym podczas jednego z koncertów. Tak zaczęła się jedna z największych (czas pokaże czy nie największa) z bitew na dissy.

Spotkały się dwie legendy – szanowany przez większość Peja i znienawidzony przez zawistnych hejterów Fiodor, który choć skomercjalizował rap, to wciąż jest w świetnej formie i jako jedyny nie ukrywa, że ma z tego gruby hajs. Nie ukrywał również swojego zażenowania postępowaniem poznańskiego rapera i był osamotniony, bo całe środowisko schowało głowę w piasek.

I tu należy zauważyć pewną zamianę w dissach Tedego, który mieszał bluzgi z argumentami obnażającymi słabe strony przeciwnika. Tym razem przeważały argumenty. Kolejne dissy wypuszczane w net oraz ukazanie się płyt obu panów – „AH24N2” i „Czarnego września” , w których nie szczędzili sobie uszczypliwości, nieco ośmieliło środowisko i kilka osób się wypowiedziało. Nietrudno zgadnąć, że pojawiło się sporo głosów poparcia dla Tedego, który nie bał się odezwać w słusznej sprawie.

Otóż na jednym z warszawskich koncertów Molesty w tłumie rozgorzała bójka. Pele uspokajał, że to nie Zielona Góra, po czym dodał, że Molesta zawsze stoi po warszawskiej stronie. Ledwo skończył się bądź wygasł beef Peja vs Tede, a wspomniany Pele razem z Eldo w wywiadzie dla cgm.pl (dzięki V;) komentują całą sytuację. Można było się spodziewać szybkiej odpowiedzi Rycha w postaci dissu. Tak też się stało – w średnim kawałku dostało się Pelemu, ale był to raczej cios poniżej pasa, bo RPS nawiązał do choroby Pelsona. Odpowiedzią był kawałek, w który włączył się tez Włodek i tak cały Parias jedzie po Ryśku, nieco szydząc, lecz wyczuwa się siłę argumentów. Do dissu Pariasa również powstał klip.

Ostatnim kawałkiem w tej historii jest 10-minutowa odpowiedź Ryszarda, która ukazała się ostatniego weekendu. Obok spodziewanych wycieczek w kierunku the Parias Peja szuka zaczepki tekstami jakoby ?Molesta skończyła się po odejściu Wilka?. W innym miejscu Rysiek jedzie płyty duetu Vienio i Pele, za które w głównej mierze odpowiada Vienio. W kilku słowach oberwał też Sokół.

Rychu szuka też sojuszników, wymieniając kilku warszawskich nawijaczy jako godnych reprezentantów sceny. Na liście pojawia się Wilku. Dawny członek Molesty, który do tej pory milczy na temat całej sprawy (z jednej strony Wilku kolega ze składu, z drugiej jego HG nagrywa z Peją wspólne koncerty) jest niejako wywoływany do tablicy. Dalej Rychu wymienia Pezeta i Onara (o dziwo, bo zdaniem wielu Onar gra drugoligowy rap, a na pewno nie można go porównać z Ewenementem i to pod żadnym względem.).

Trochę to śmieszne że Peja propsuje słabych raperów tylko dlatego, że dissowali się z Tedem (zupełnie jakby zbierał kumpli na zimę). Źle, że taka postawa – dissowanie wszystkich i wszystkiego, wciąganie ludzi w konflikt, kłóci scenę. Dobrze chociaż, że Rychu odniósł się do źródła, czyli do feralnego koncertu, mówiąc, że poniósł karę.

Pozytywnym aspektem tego i każdego beefu jest powstawanie nowych kawałków, które naturalnie wymuszają coraz wyższy poziom. Internetowi opluwacze zjadają się na komentarzach na YT, a prawdziwi fani cieszą się, że wygrywa hip hop, którego nieodłącznym elementem były i będą dissy.

Obecny konflikt Peja vs. reszta świata, jest chyba największym do tej pory. Pod względem zajebistości dorównać mu tylko słynne starcie Nagłego Ataku Spawacza z Liroyem, (w którym udzielił się również Ryszard, jadąc po Kielcach, ale to jego dziś popiera Liroy), Jednak to jeszcze nie koniec – z niecierpliwością czekam na kolejne kawałki.

Słownik

    BEFF – ogólnie rzecz biorąc wojna, składająca się z dissów, między raperami
    DISS ? (ang. disrepspect) kawałek mający wyszydzać umiejętności, i styl przeciwnika, w dobrym tonie jest, aby w disie pokazać dobry styl, i nie jechać po rodzinie,bliskich itd. W omawianym blefie nie zawsze ta reguła była przestrzegana.

Marian

Tagi: , ,